Easter Holiday 2015 – Day 1 – Alnwick Castle

„Boys will be boys” powiedział nam jeden z pracowników zamku widzący Bena skaczącego po kałużach na jednym z dziedzińców. Od XI wieku zmieniło się wiele – ustroje społeczne, rozwój technologiczny, jakość życia. Skakanie po kałużach zmieniło się raczej nieznacznie. Nadal chodzi o to by wychlapać wodę jak najwyżej, jak najdalej…

Od Alnwick (czyt. /ˈænɨk/ AN-ik) zaczęliśmy nasze wiosenne wakacje. Ze względu na nietypową pogodę (padał deszcz, to w North East England raczej niezbyt często spotykane zjawisko) wybraliśmy nieco mniej „outdoorową” atrakcję – Alnwick Castle. To zamek zbudowany w XI wieku, zimowa rezydencja książąt Nothumberland wywodzących się z rodziny Percych, którzy zamek kupili w 1309 roku i od tamtej pory są jego właścicielami. Ogromny, niesamowity i od wczesnej wiosny do jesieni naszpikowany tematycznymi atrakcjami. To właśnie tutaj kręcono fragmenty Harrego Pottera.

alnwick (1) alnwick (2) alnwick (3) alnwick (38) alnwick (37) alnwick (36) alnwick (35) alnwick (34) alnwick (33) alnwick (32) alnwick (31) alnwick (30) alnwick (29) alnwick (28) alnwick (27) alnwick (26) alnwick (25) alnwick (24) alnwick (23) alnwick (22) alnwick (21) alnwick (20) alnwick (19) alnwick (18) alnwick (17) alnwick (16) alnwick (15) alnwick (14) alnwick (13) alnwick (12) alnwick (11) alnwick (10) alnwick (9) alnwick (8) alnwick (7) alnwick (6) alnwick (5) alnwick (4)

alnwick (40) alnwick (41) alnwick (42) alnwick (43)

Zmęczeni zamkiem ruszyliśmy na poszukiwania naszego Wigwamu. Nocowaliśmy w Waren Caravan and Camping Park, w pobliżu Bamburgh. Bardzo pozytywne miejsce i świetna alternatywa dla namiotu, zwłaszcza z maluchem i w sezonie jesień-wiosna.

alnwick (39)alnwick (44)

Reklamy

Morze w październiku + kilka słów o Kozi Kidz

Jak już wspominałam – w sierpniu zaplanowaliśmy, że nad nasze Morze Północne jeszcze wrócimy, ale nieco lepiej wyposażeni. Słoneczna październikowa sobota wydała się idealnym terminem.

Po dojechaniu na plażę (Tynemouth, Longsands) okazało się, że jednak pojawiają się dni, kiedy tubylcy zakładają długie spodnie i nie wchodzą do wody (pomijając surfingowców). My, w przeciwieństwie do nich zamierzaliśmy pobawić się z falami.

longsand1longsand2

Było bardzo pozytywnie. A do tego ciepło i sucho. Kombinezon Kozi Kidz i kalosze Crocs sprawdziły się w 100%! Potwierdzamy, że nadają się nie tylko na deszczowy plac zabaw, skakanie w kałużach, ale również i na jesienną plażę 🙂

rain1

rain2

Crocs Lego (amazon.co.uk)

Microfleece All in One (KoziKidz.com)

Waterproof All in One (kozikidz.com)

O ciuchach słow kilka…

W Anglii latem jest za zimno, a zimą za ciepło. Pogoda jest kompletnie nieprzewidywalna. Wychodzisz z dzieckiem na spacer, skręcacie za blok, a tu nagle ściana deszczu. Przywiało jakąś ciężką chmurę. Zanim zdążysz wyciągnąć kurtkę czy parasol nie ma na tobie już ani jednej suchej nitki. Po rozłożeniu parasola zauważasz, że już przestało padać. Tak, można zwariować.

Jedna z takich ulew dopadła nas gdy wracaliśmy z przedszkola. Była ostatecznym utwierdzeniu mnie w decyzji – czas zmienić garderobę na nieco bardziej angielską.

rain1

Plażing po angielsku – sierpień 2014

Sierpień. Polska smaży się w 35 stopniach w cieniu. Anglia raczej nie. Ale jest sierpień, więc wypada wybrać się na plażę.

Do Tynemouth z centrum Newcastle, czy Gateshead jedzie się… metrem. Angielskim. Podziemno-nadziemnym, jadącym pod prąd. Jak wszyscy tutaj z resztą. Kilak przystanków i po pół godziny lądujemy niemal na plaży. Niemal bo wybieramy nieco dalszy przystanek zamierzając przejść się przez miasteczko. Metro zatrzymuje się na starej, pięknej stacyjce, na której jak co niedziela – bogaty kiermasz staroci i rzeczy wszelakich. Bardzo klimatyczne zestawienie. Ale my nie na zakupy – pędzimy na plażę. O ile z 2,5 latkiem, można gdzies pędzić 😉

Zanim dotarliśmy do morza zrobiła się 10:30 i zaczęło nam burczeć w brzuchach. Siadamy w Mister Woods delektując się pyszną kawą i panini.

Już w kawiarni zauważyliśmy pewne raczej nieznane nam zjawisko. Klientom siedzącym na zewnątrz zdmuchuje piankę z kawy, a w filiżankach tworzą im się spore fale. Chyba wieje. Tak nam się wydaje.

Po wyjściu z kawiarni już nam się nie wydaje – wyraźnie czujemy, że wieje. Starając sie utrzymać na nogach człapiemy w kierunku ruin zamku Tynemouth Priory and Castle.

tynemouth6

tynemouth1

A zaraz po tym wreszcie plaża. Najpierw mniejsza i moim zdaniem bardziej klimatyczna – King Edward’s. Tubylcy się kąpią lub biegają w szortach. Ja nie zdejmuję bluzy. Najchętniej ubrałabym jeszcze czapkę i rękawiczki. Choć moje dziecko ma inne zdanie na ten temat i próbuje okiełznać lodowate fale Morza Północnego. Cóż.. niech się hartuje skoro ma z tego frajdę.

Gdy już wszyscy porządnie zmarzli i skończyły się suche ciuch – ruszyliśmy w poszukiwaniu Fish&Chips u samego Crusoe na drugiej plaży – Longsand. Dostaliśmy Chips z vinegarem (octem). Ryby się skończyły. Nie ma problemu – wrócimy innym razem. Jak będzie nieco cieplej 😉

tynemouth5

Rozgrzewkowy lipiec

North-East. Plaża, plaża i słońce.

Deszczową Anglię uważam za mit. W ciągu pierwszego miesiąca deszcz widzieliśmy 3 razy i to przelotny. Nic tylko plażować! Choćby i w środku miasta!

plaza_newcasleGdzie jest kruczek? No..trochę zimno. Tubylcom nie przeszkadza, nam jednak trochę tak. Póki co.

I tak zleciał pierwszy miesiąc. Na załatwianiu mnóstwa ważnych spraw, plażowaniu i chłonięciu miasta (a zwłaszcza jego niesamowitych mostów!)

mosty3

mosty2

mosty1

Przeprowadzka – 18.07.2014

Na zamknięcie wszystkich spraw w Polsce i zorganizowanie sobie przelotu, przeprowadzki i mieszkania w UK dostaliśmy niecały miesiąc.  Cała nasza trójka miała pełne ręce roboty.

przeprowadzka_2

Nie chcieliśmy się rozdzielać, chcieliśmy lecieć wszyscy w jednym czasie i wspólnie cieszyć się tą przygodą, więc łatwo nie było. Ale dla nas nie ma rzeczy niemożliwych 😉

16 lipca żegnaliśmy się z całym naszym dobytkiem, który wyruszył do Newcastle ciężarówką.

przeprowadzka_1

A my 18 lipca wsiedliśmy do samolotu z dwoma małymi walizkami i podręcznym plecakiem, mając nadzieję, że mieszkanie, które wynajęliśmy zdalnie faktycznie istnieje, a nasze rzeczy dojadą na czas.

Anglia przywitała nas lądowaniem w burzy, wichurą, ale i bardzo przyjemnym hotelem, który mimo późnej godziny skutecznie poprawił nam humory pysznymi ciasteczkami i gorącą herbatą.

przeprowadzka_3Dzień później, po pysznym (?) angielskim śniadaniu odebraliśmy klucze do mieszkania (które faktycznie okazało się istniejącym ;)), odebraliśmy cały nasz dobytek i… poszliśmy do włoskiej restauracji przemakając przy okazji do ostatniej suchej nitki.

Anglia powitała nas mokro, zimno i jakoś tak niepewnie… ale później było już tylko lepiej 🙂

przeprowadzka_5przeprowadzka_6 (2)

Informacja techniczna

Chciałabym pokazać naszą angielską wędrówkę od początku. Jednak niewielka ilość wolnego czasu nie pozwala mi na nadrobienie całej przeszłości, więc blog przez pewien czas będzie prowadzony niezbyt chronologicznie – pomiędzy wątki teraźniejsze, będą wplątane nasze wycieczki, które odbyły się pomiędzy lipcem 2014, a marcem 2015.

Wszystkie wątki planuję również z czasem umieścić nie tylko w języku polskim, ale i angielskim.

Zapraszam do śledzenia naszego bloga kropka po kropce! 🙂